Dni są coraz dłuższe, noce coraz cieplejsze. Tak. Zaczyna się lato. Ale jakoś nie cieszy mnie to bardzo. Jasne, uwielbiam wakacje, ale szczeże mówiąc wolę jak pada niż jest taki upał jak od 4 dni. Od poniedziałku jest około 35stopni. A wieczorem są burze, które uwielbiam, ale to i tak za gorąco bo trzeba wziąć pod uwagę to że jesteśmy w szkole , gdzie też zoobowiązują jakieś zasady co do ubioru. Nic nikomu się nic nie chce. Tyle co późnym popołudniem, gdy słońce przestaje aż tak bardzo grzać ludzie wychodzą do parku, na rynek czy poprostu na spacer aby pooddychać trochę świeżym powietrzem.
Dzisiaj było całkiem odwrotnie niż zazwyczaj. Najczęściej jest tak że od rana jest piękna pogoda nic nie wskazuje na to ze mogło by być inaczej, a tu nagle BUM i burza. A dzisiaj z samego rana grzmiało i padał taki gruby ale ciepły deszcz. Idąc do szkoły widzieliśmy pioruny uderzające w las. A potem pogoda się diametralnie zmieniła, wyszło słoneczko, zaczęło być ciepło, zdecydowanie za ciepło. Ale kto co woli.
Ja tam wolę usiąść sobie przy oknie , albo z babcią przy kominku z gorącą czekoladą w ręku i spokojnie przemysleć parę spraw, oglądać wielkie pioruny które uderzają w drzewa. Jest wtedy tak nastrojowo :D . Albo porozmawiać sobie z babcią o dzisiejszym dniu, albo ogólnie o życiu. Wbrew pozorom każdy sobie myśli " Jakie ta 15 latka ma problemy ? Jakie spodnie ubrać?" ale wierzcie mi albo nie ale owszem mamy takie problemy, nie każda ale większość tak.
No to taka mała notka ode mnie na dzisiaj ;) Do zobaczenia ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz